10.7.2022, Mauritius

Na początku roku Lufthansa miała promocję na Mauritius za 1900 złotych na wakacje. Pomyśleliśmy, że to ciekawy nowy kierunek, nawet z naszym niemowlakiem. Szybkie spojrzenie na noclegi i samochody utwierdziło nas w przekonaniu, że to dobry kierunek. Zarezerwowałem apartament na 7 dni dla całej rodziny za jedyne 650 złotych oraz duży samochód za 1100 złotych. Pogoda wg prognoz wydawała się ok, czyli ok. 25 stopni.

11 godzinny nocny lot FRA-MRU udało się dość łagodnie przejść, głównie dlatego, że mieliśmy wolne fotele w pierwszym rzędzie za premium economy i tam było naprawdę dużo miejsca. Samochód wynajęliśmy bez problemu i zakwaterowaliśmy się w Pereybere.

Pierwsze zwiedzanie to Aaparvasi Ghat, czyli miejsce zwożenia pierwszych pracowników po niewolnictwie na Mauritius, którzy pracowali głównie przy trzcinie cukrowej. Jest to miejsce historyczne i bez jakiegokolwiek szału wizualnego. Potem pochodziliśmy po stolicy Port Louis, gdzie panuje duży chaos na ulicach i trudno nam było coś znaleźć dobrego do jedzenia. W końcu udało się w restauracji indyjskiej. Drugiego dnia ruszyliśmy na zwiedzanie przyrodniczych atrakcji południa - Le Morne, 7 coloured earth, wodospady, Black River Gorge - generalnie wspaniałe miejsca i robiły duże wrażenie.

Kolejne dnie spędziliśmy na plażach, ale woda była dość chłodna oraz dość często padały intensywne przelotne deszcze. Zwiedziliśmy także świątynie hinduskie w Grand Bassin, 7 wodospadów, a także wschód wyspy - Mahebourg. Nie udało się pochodzić po rezerwatach na wschodzie wyspy, ponieważ zapomnieliśmy nosidełka dla dziecka.

Ostatnie 2 dni to już była trochę nuda, ale generalnie pobyt bardzo udany.

8.3.2022, Włochy

Na ferie pojechaliśmy do Włoch. Przylecieliśmy do Bolonii i ruszyliśmy w stronę Ravenny, San Marino i Urbino. Wszystko pozamykane w normalnych porach i mieliśmy problem by coś zjeść przed 19... Potem ruszyliśmy do Asyżu - wspaniałe miasteczko. Następnie śladami Gladiatora w Toskanii do San Gimignano. Na koniec jeszcze zajechaliśmy do fabryki Ferrari i Modeny, a nie zdążyliśmy już zobaczyć samej Bolonii

Potem polecieliśmy na Sardynię i spędziliśmy tam na spokojnie 2 dni. Tym samym odwiedziłem już wszystkie regiony Włoch i pewnie prędko tam nie wrócę. Kraj jest fantastyczny i trudno go nie kochać.

31.12.2021, Sycylia

Wróciłem z Sycylii. Miałem tylko 5 dni i wielkie plany i oczywiście nie wystarczyło na wszystko czasu. Zacząłem od Etny, gdzie podjechałem pod południową kolejkę, która nota bene działała, ale z powodu chmur nie było sensu wjeżdżać na górę. Odwiedziłem dwa okoliczne kratery wchodząc po żwirze i ruszyłem z krótką przerwą w Taorminie do Messyny. Tam zaboardowałem się na statek płynący na Lipari. Chciałem jechać najpierw na Vulcano, ale z powodu aktywności wulkanu niestety nie pozwalali kupić biletu. Na Lipari odwiedziłem za to dwa wspaniałe punkty widokowe z widokiem na Vulcano.

Kolejny dzień do piękne miasteczko Cefalu ze wspaniałą katedrą oraz Palermo. Palermo jest totalnie dzikie, prawie jak Afryka ;-). Odwiedziłem zabytki arabsko-normańskie oraz przecudowną katedrę w Monreale. Katakumby niestety były zamknięte.

29 grudnia poleciałem na cały dzień na Lampedusę. Wyspa jest mocno przeciętna. Nie widziałem żadnych imigrantów, pewnie wszyscy przenieśli się na Białoruś... Ładna za to była Rabbit Beach.

Ostatni dzień był mocno intensywny. Zacząłem od Agrigento z antyczną doliną świątyń, a potem pojechałem do rzymskiej Villa Romana del Casale ze wspaniałymi mozaikami z IV wieku. Potem przez barokowe miasteczka do Pantalici, gdzie są grobowce antyczne, ale niestety było zamknięte z powodu renowacji. Na koniec dnia odwiedziłem Syrakuzy.

15.11.2021, Bilbao, Hiszpania

Wróciłem z krótkiego wypadu (3 doby). Przelot Lufthansa za 500 zł z krótkimi przesiadkami w MUC. Dość często trafiają się promocje na 2-3 miesiące wprzód. Samochód RecordGo - kolejny raz tu wypożyczam i są super. Zapłaciłem 44 euro za 3 dni :). Miałem jakiś delikatny kredyt w DiscoverCars, więc zaliczkę miałem za darmo. 28 euro cross-border fee (chciałem wpaść na chwilę do Francji). Miałem problem z nową kartą kredytową - przeszła płatność za samochód, ale nie chciała 1100 euro depozytu. Musiałem przelewać na revoluta :/. Pani na infolinii tłumaczyła coś o terminalu offline, ale jej nie wierzę.

Wyjechałem zatem z lotniska godzinkę później. Na pierwszy rzut gondolowy Most Biskajski (rewelacja). Można się przejechać za 0,45 euro. Potem pojechałem do Castro Urdiales zobaczyć kościół i średniowieczny most (Unesco). Potem miałem jechać do El Castillo do jaskiń z malowidłami, ale wpuszczali do 14:40 i bym nie zdążył. Pojechałem więc do największej - Altamiry, ale tam niestety 20 lat temu oryginalną jaskinię zamknęli z powodu zbyt dużej ilości turystów mających negatywny wpływ na malowidła. Można więc oglądać jedynie rekonstrukcje. Na wieczór dojechałem do Burgos, zaliczając po drodzę enkawę Cezura. W Burgos hotel samoobsługowy przy samej katedrze za jedyne 35 euro. Generalnie problem zaparkować gdzieś niedaleko i w ogóle zgubiłem samochód ;). Katedra w Burgos przewspaniała. Oczywiście za późno dojechałem na wejście, a z rana jak chciałem wyjeżdżać to jeszcze nie otwierali dla turystów. Wszedłem więc przez wejście dla modlących się i co nieco udało się zobaczyć za free.

Z Burgos pojechałem do Atapuerca - najstarsza ludzka osada w Europie Zachodniej, sprzed ponad miliona lat. Jest tu naturalny wąwóz, gdzie zaganiano zwierzęta i łatwo było polować. Można też obejrzeć muzeum z wykopaliskami. Dalej pojechałem do monastyrów Yuso i Suso. Fajne, ale akurat nie wiadomo dlaczego 12 listopada były zamknięte. Była tylko kartka, że dziś wolne. Krajobrazy dookoła fantastyczne - góry, kolory jesieni i winiarnie. Potem pojechałem zobaczyć średniowieczny most Pont de Brinas niedaleko Haro, a następnie do Vitorii. Tam spotkałem się z dawnym kolegą z pracy, który zabrał mnie na fantastyczny lunch (różne małe kanapeczki z owocami morza) i pokazał świetne miejsca na starówce w Vitorii. Nie spodziewałem się, ale to naprawdę piękne miasteczko. Szczególnie jak się wie, gdzie zajrzeć. Potem wpadłem na 2h do Pampeluny (całkiem ok, kolorowo, przyzwoita cytadela) i na wieczór spałem pod San Sebastian.

Trzeci dzień to poranny wypad do Biarritz i Bajonny. Warto wpaść na chwilę, zobaczyć wybrzeże w Biarritz i katedrę w Bajonnie (oraz wypić kawę). Następnie kilka godzin spędziłem w San Sebastian. Ma to miasto coś w sobie, no i urban legend plaża z ogromną ilością surferów, pomimo pogody listopadowej. W Lekeitio zjadłem świetny lunch, widoczek na port. Następnie Gaztelugatxe. Tu miałem dziwny przypadek. Zostawiłem samochód na parkingu, gdzie było pod górkę. Nie zaciągnąłem ręcznego, bo zostawiłem go na biegu. Jak wróciłem to samochód zjechał w dół o dobrych 10 metrów i był podparty kamieniami. Jakieś dobre duszyczki go uratowały, bo by się stoczył w rów.

Ostatniego dnia rano pokręciłem się po okolicach Muzeum Gugenheima w Bilbao.

11.10.2021, Wyspy Owcze
Wróciłem z Wysp Owczych. Szczegółową relację prowadzę na forum f4f
Archiwum
2022 8 7 6 5 4 3 2 1 2021 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2020 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2019 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2018 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2017 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2022 Piotr Wasil