Moje Przeloty
Odwiedzone Kraje

9.3.2010, Amman.
Wczoraj pojechalismy na wycieczke do Madaby. Autobus strasznie zlomiasty ale jakos sie dotoczylismy. Centrum Madaby przygotowane pod turystow ze sklepami z pamiatkami. Natomiast same mozaiki rewelacja, szczegolnie mapa Ziemi Swietej. Po krotkich targach pojechalismy na Gore Nebo. Szkoda, ze kosciol remontuja, a raczej stawiaja od nowa na ruinach starego. Przez to nie mozna bylo podejsc pod slynny krzyz. Popatrzylismy na Ziemie Swieta, tak jak przed laty Mojzesz i zabralismy sie z powrotem do Madaby stopem. Nic tam nie jezdzi publicznego, ale pewien Jordanczyk zabral nas za friko. Dzis bylismy w Jerash. Nasze wkurzenie siegnelo limitu patrzac na cene wejscia 8JD. Za duzo..., wiem ze te ruiny sa nawet ladne, ale kasa za duza. Weszlismy wiec przez srodek obok visitor center i popatrzylismy za darmo na pierwsza czesc. Do drugiej sprawdzali ponownie bilety i sciema, ze zgubilismy nasze nie przeszla. No trudno. Na koniec pobytu w Jerash poklocilismy sie jeszcze w autobusie o 0.2JD. To byla raczej zasada, bo dlaczego mamy placic wiecej niz miejscowi?
Teraz zabijamy czas w downtown i wieczorem uciekamy na lotnisko. Jutro rano juz w Warszawie.

7.3.2010, Amman.
Jestesmy juz po petli i najwazniejszych miejscach w Jordanii. Najpierw z lotniska pojechalismy od razu do Petry, gdzie placac az 33 JD (ok. 33 euro) od osoby zwiedzalismy te wspaniale zabytki. Ceny ogolnie w Jordanii bardzo poszly w gore na przestrzeni tych 9 lat. Hotel stargowalismy na 15JD za dzien, dodatkowo 4JD za dinner wieczorem. Ten ostatni akurat polecam, bo jest caly wielki stol z przysmakami arabskimi. Mozna sie najesc do syta.
Z Petry chcielismy pojechac do Wadi Rum, ale byl piatek i gosciu w autobusie cos zaczal sciemniac, ze on nie pojedzie. Wraz z Niemka wbilismy sie wiec do Hiluxa naszego niedoszlego przewodnika, ktory zawiozl nas do wioski. Tam wreczylem mu 5JD od osoby, czyli cene autobusu i powiedzialem by sie odczepil. Przechwycil nas tam jego znajomy Beduin, z ktorego synem pojechalismy na wycieczke za 30JD od osoby z kolacja, sniadaniem i noclegiem na pustyni. Jezdzenie po pustyni mialo byc ok. 6h, a po 4,5h skonczylismy program. Mimo wszystko bylo warto, bo to jedno z piekniejszych miejsc jakie widzialem i takze jedna z piekniejszych pustyn na swiecie. Na kolacyjke najedlismy sie kurczaka przyrzadzonego w bardzo oryginalny sposob, czyli zakopany w ziemi i wedzony.
Wczoraj rano za 1JD dojechalismy do Aqaby, gdzie powital nas najwiekszy dotad upal. Zreszta juz od Petry zjarani jestesmy na maxa, a wcale nie wydaje sie az tak upalnie. Jest dosc chlodny wiatr, ale slonce swieci bardzo mocno. Po poludniu pojechalismy na plaze do Ogrodow Japonskich poplywac w okularkach i podziwiac rafy. Niesamowite miejsce. Wracajac zabral nas autobus poczatkowo w druga strone i dojechal do granicy z Arabia Saudyjska. Potem w druga strone i bylismy w miescie. Wieczorem z naszego balkonu z widokiem na morze podziwialismy oswietlony Ejlat.
Dzis postanowilismy pojechac do Ammanu i tu spedzic reszte dni robiac wypady do Madaby, Gory Nebo i Jerash. Dzis zwiedzamy Amman, choc duzo tu nie ma. Widzielismy juz Teatr i zwiedzamy souki.

2.3.2010, Jordania.
Plecak 30 litrowy spakowany i jedziemy na tydzień do Jordanii. Lądujemy o nieziemskiej porze 3.20 i pewnie od razu śmigamy w stronę Petry. Na pewno jeszcze obejrzymy Wadi Rum i rafy w Aqabie. Co jeszcze? Nie wiadomo. Fajnie będzie wrócić na Górę Nebo, może znowu nad Morze Martwe, Jerash..., a może do Jerozolimy, która powala na kolana? Wszystko okaże się na miejscu.

Archiwum
2010 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

Designed by Piotr Wasil written in PHP by Marcin Lubojański. All rights reserved.